Rodzic niereformowalny?!
Dotyczy:
|
![]() Login: Justyna Wojewodztwo: mazowieckie Rok urodzenia: 1974 Staż pracy w zawodzie nauczyciela: 15 Pracuję w/na: gimnazjum Szkoła na/w: miasto do 50 tys mieszkańców Szkoła liczy: 300-500 uczniów |
Uczę w tym roku klasę czwartą, chociaż z dzieciakami w podstawówce nie miałam do czynienia od lat.Kiedy tylko po reformie oświaty powstało gimnazjum, przeszłam do pracy z tzw. młodszą młodzieżą i nigdy tego nie żałowałam.W tym roku "uszczęśliwiono mnie" pięcioma godzinami w szkole podstawowej, w klasie czwartej właśnie.Trudno było mi się wdrożyc do pracy z dziesięciolatkami, ale udało się.Klasę polubiłam.Niestety,jednego z rodziców mniej.
Tagi:
Całość artykułu dostępna po zalogowaniu
Wyświetleń: 1202 Komentarzy: 2
Komentarze
Wysłać go do poradni jedna moja rada lub przez dyrekcje wezwać matkę o natychmiastowa reakcje spotkania się psychologa Autor: Data: 2010-03-20 09:47:25
Tak na gorąco:
Gdy zadaje pytanie Pani " czy jest to wykonalne?" to zakłada Pani dwie możliwości - TAK i NIE.
Czyli pojawia się cień podejrzenia, że jest to NIEWYKONALNE. Stąd już nie daleko do uznania, że tak jest.
Może więc poprzestać na pierwszym pytaniu: co zrobić? (w tle wówczas zostanie tylko założenie że jest to WYKONALNE tylko szukamy sposobu).
Druga kwestia:
Zastanawiam się, dlaczego matka tak się zachowuje. Jej przecież też żal chłopca i też chciałaby mu pomóc! Tak mają matki - wszystkie. Tylko czasem nie wiedzą (podobnie jak nauczycielki) co mają zrobić. Ta kobieta patrzy na cierpienie dziecka od lat. Wyobrażam sobie, że może czuć bezradność, ból, rozpacz, ale też złość.
Napisała Pani: "wezwałam matkę". W jakim celu? co chciała Pani osiągnąć? co zaoferowała Pani matce? jakie zaproponowała rozwiązania? czego Pani oczekiwała od matki?
Czytając matki odpowiedzi widziałem raczej kobietę rozpaczliwie broniącą się przez z uznaniem że jej dziecko cierpi - gdyby przecież to uznała to jej matki serce mogłoby tego nie znieść. Moim zdaniem ta kobieta cierpi a nie jest "roszczeniowa"!!!!
Moim zdaniem, w tej sytuacji warto najpierw wyobrazić sobie, wczuć się, w to co czuje myśli matka. Potem zaś zastanowić się jak jej i jej dziecku pomóc...
Artur BrzezińskiAutor: Data: 2012-02-09 10:54:36
Komentowanie artykułów dostępne po zalogowaniu

